EEC 2026 / XVIII EUROPEJSKI KONGRES GOSPODARCZY

fot. Greenfields
W wystąpieniu otwierającym mocno wybrzmiała myśl, że kończy się wiara w trwałość dotychczasowego porządku: w bezpieczeństwo rozumiane jako coś oczywistego, w globalizację jako nieodwracalny proces i w stabilność łańcuchów dostaw, na których opieraliśmy rozwój gospodarczy. Obserwujemy bieżące wydarzenia, często licząc na to, że po kolejnym przełomie „coś się zmieni”. Tymczasem prawda jest taka, że ten świat już się zmienił. I zmienił się trwale.
Dziś energia, produkcja, własne technologie, przemysł, logistyka, porty lotnicze, węzły kolejowe czy polityka zbrojeniowa nie są już wyłącznie tematami gospodarczymi. To zasoby, które świadczą o sile gospodarki, odporności państwa i realnej suwerenności. Nie da się ich budować deklaracjami. Wymagają realnych pieniędzy, realnych decyzji i realnych rozwiązań.
Potrzebne jest nam przyspieszenie. Musimy porzucić część dotychczasowych wyobrażeń, odważniej patrzeć na nowe rozwiązania i szybciej podejmować decyzje. Bo konkurencyjność nie poczeka, aż uporamy się z kolejną procedurą, kolejnym etapem konsultacji czy kolejną niejasnością regulacyjną.
Hasło przewodnie konferencji „The Power of Dialog” bardzo dobrze wpisało się w ten kontekst, bo to właśnie siła dialogu zmienia świat. A Katowice, które co roku goszczą polityków, samorządowców, biznes, świat nauki i technologii, staje się najlepszym przykładem transformacji, która dzieje się na naszych oczach.

fot. Greenfields

fot. Greenfields
Jednym z najmocniejszych pytań, które powracało w wystąpieniach i dyskusjach, było to, czy energia i surowce są jeszcze wyłącznie kwestiami rynkowymi, czy stały się już narzędziami politycznymi. Odpowiedź wydaje się coraz bardziej oczywista. Musimy być gotowi nie tylko na scenariusze, których się spodziewamy, ale również na to, co niespodziewane - i co może dotknąć każdego z nas.
Wśród wystąpień pojawił się również motyw serca. Bo sercem każdego procesu jest człowiek. Transformacja technologiczna, energetyczna czy cyfrowa nie dzieje się w oderwaniu od ludzi. To również my - jako użytkownicy, klienci, mieszkańcy i obywatele - naszym sposobem korzystania z technologii, energii i infrastruktury wpływamy na bezpieczeństwo naszego kraju.
Wchodzimy w etap deglobalizacji. Unia Europejska musi mieć własne produkty, własny przemysł, własną energię i własne technologie. Jeśli ktoś lokuje inwestycje, produkcję czy usługi poza Europą, musi liczyć się z nieprzewidywalnymi zdarzeniami, zakłóceniami łańcuchów dostaw i ryzykiem, które jeszcze kilka lat temu wydawało się abstrakcyjne.
I w tym kontekście tym bardziej widać, jak bardzo potrzebujemy mądrej regulacji. Tymczasem wiele genialnie brzmiących pomysłów legislacyjnych coraz częściej przypomina rozwiązania rodem z gospodarki centralnego planowania. Miało być smart, a zbyt często wychodzi proceduralna udręka. Biznes działa w oparciu o efektywność, której niestety na próżno szukać w wielu obowiązujących i projektowanych regulacjach.
Co musi się wydarzyć, żeby było lepiej?
Musimy postawić na „Brand Polska” i „Brand Przedsiębiorca”. To przedsiębiorcy odpowiadają w Polsce za ogromną część wytwarzanego PKB i to oni każdego dnia mierzą się z praktycznymi konsekwencjami przeregulowania, niepewności i braku przewidywalności. Paradoks polega na tym, że mimo iż żyjemy w coraz lepszym otoczeniu infrastrukturalnym i technologicznym, stajemy się coraz mniej konkurencyjni.

fot. Greenfields
Dalsze dyskusje panelowe tylko potwierdzały te główne tezy.
W panelach najbliższych naszym tematom szczególnie mocno wybrzmiała rola data centers. Dla Polski to wciąż biznes, który dopiero powstaje i dopiero buduje swoją pozycję. Dziś około 2% europejskiego rynku data centers znajduje się w Polsce. Ambicją DATA4 jest zwiększenie tego udziału do 6% do 2030 roku, co w skali europejskiej pozycjonowałoby nas pomiędzy Włochami a Hiszpanią.
Polska jest ważna z kilku powodów. Jesteśmy największym krajem Europy Środkowo-Wschodniej. To u nas budowane są centra kompetencyjne. Geograficznie jesteśmy bramą zarówno na wschód - w kierunku Azji, jak i na zachód - w kierunku Europy Zachodniej. To położenie może być naszym atutem, ale tylko wtedy, jeśli będziemy potrafili je wykorzystać.
PLDCA, pracując z administracją publiczną i samorządową, próbuje wypracowywać rozwiązania dla branży, która będzie się rozwijać. Bo każdy inwestor, który przychodzi do Polski z projektem data center, zadaje w pierwszej kolejności bardzo konkretne pytanie: ile energii jesteśmy w stanie dostarczyć, jakiej jakości i w jakiej cenie?
Bez odpowiedzi na to pytanie trudno mówić o realnej konkurencyjności Polski na rynku centrów danych.
W ostatnich tygodniach otwarte zostało kolejne centrum danych Atman w Duchnicach - w wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele administracji publicznej - i to również pokazuje, że transformacja cyfrowa staje się jednym z kluczowych tematów rozwoju kraju.
Osobnym, bardzo ważnym wątkiem była gigafabryka AI w Polsce. Jeszcze kilka lat temu takie projekty mogły wydawać się mglistą wizją. Dziś rozmawiamy już o tym, co realnie wynika z wcześniejszych zapowiedzi i jakie decyzje trzeba podjąć, aby Polska nie pozostała wyłącznie obserwatorem tej zmiany.
Projekt Baltic AI Gigafactory nadal trwa, choć pod koniec 2025 roku zmieniły się warunki i zasady po stronie Komisji Europejskiej, co skomplikowało jego dalszą realizację. Składane są wnioski o zmianę zasad, a sam proces powoli się przesuwa. Mówimy o projekcie o wartości około 3 mld euro, wstępnie zakładającym około 100 tys. GPU i zapotrzebowanie na moc rzędu 100–200 MW.
To projekt biznesowy, w którym około 17% finansowania miałoby pochodzić od państwa polskiego, do 17% od Komisji Europejskiej, a pozostałe 70–75% od biznesu i konsorcjum. Dla porównania: w Niemczech działa kilka tego typu konsorcjów, podobnie we Francji. Rozmowy w Polsce trwają, a przetarg zapowiadany jest w najbliższej perspektywie.
Kluczowe pytanie brzmi: czy państwo polskie wyłoży swoją część finansowania? Pojawiają się również pytania o skalowanie projektu, realne zapotrzebowanie i jego strukturę. Rozważany jest model rozproszony, obejmujący Polskę, Czechy i Litwę, spięty szybką siecią.
Czy na taką moc obliczeniową jest zapotrzebowanie? Oczywiście, że jest. Problem polega raczej na tym, że podczas gdy my nadal analizujemy, spotykamy się i budujemy kolejne grupy robocze, inni w tym samym czasie realizują inwestycje na ogromną skalę. Amerykanie potrafią w podobnym okresie budować centra danych o mocy 1–2 GW i uruchamiać kolejnych 16 hal, podczas gdy u nas wciąż trwa etap uzgodnień i analiz.
W tym kontekście szczególnie ciekawie wybrzmiał również przykład trzeciej, prywatnej fabryki AI rozwijanej przez Beyond.pl. To bardzo ważny sygnał z rynku: biznes nie może czekać, aż wszystkie procesy legislacyjne i administracyjne dojrzeją w swoim tempie. Infrastruktura dla AI staje się niezbędnym elementem gospodarki przyszłości i musi powstawać już teraz.

fot. Greenfields
Przedstawiciel Beyond.pl podkreślał, że firma nie może pozwolić sobie na bierne oczekiwanie, bo cały świat inwestuje dziś w tego typu zasoby. Skala zapotrzebowania na rynku jest tak duża, że przewyższa możliwości pojedynczych inwestycji. Dlatego, niezależnie od tempa regulacji czy zmian legislacyjnych, infrastruktura cyfrowa musi być budowana.
To potwierdza jedną z najważniejszych tez całej konferencji: centra danych, moc obliczeniowa i infrastruktura AI nie są już dodatkiem do gospodarki. Stają się jej fundamentem. Bez nich nie będzie ani konkurencyjności, ani bezpieczeństwa, ani realnej suwerenności technologicznej.
Warto też zwrócić uwagę na przykład Stanów Zjednoczonych. Gdyby nie ogromne inwestycje USA w sektor infrastruktury cyfrowej i AI, dynamika amerykańskiego PKB wyglądałaby zupełnie inaczej.

fot. Greenfields
I właśnie dlatego Polska nie może pozwolić sobie na zbyt długie czekanie. Jeśli chcemy być częścią tej transformacji, musimy inwestować w energię, sieci, centra danych, kompetencje i moc obliczeniową. Nie „kiedyś”, nie „po zakończeniu wszystkich analiz”, ale równolegle do nich - bo inni już to robią.
Nie chodzi o to, aby pominąć refleksję czy zrezygnować z odpowiedzialnego planowania. Chodzi o to, aby wreszcie zacząć działać. Może nawet na mniejszą skalę, ale szybciej, konkretniej i z większą odwagą.
Ministerstwo Cyfryzacji buduje grupy robocze i łączy interesariuszy - to bardzo dobry kierunek. Ale sam dialog nie wystarczy. Musimy znaleźć własną drogę i przełożyć rozmowy na decyzje, a decyzje na inwestycje.
Potrzebujemy własnych technologii. Własnej energii. Własnego przemysłu. Własnej infrastruktury cyfrowej. I odwagi, aby zrozumieć, że świat, który znaliśmy, już nie wróci - a nasza pozycja w nowym porządku zależy od decyzji, które podejmiemy teraz. Mamy atuty, aktywa i kompetencje, które powinniśmy wykorzystywać do budowania technologii u nas - w Polsce i w Europie - a nie wyłącznie do jej eksportowania, obsługiwania cudzych modeli biznesowych czy pozostawania podwykonawcą globalnych procesów.
Wśród paneli najbliższych naszym obszarom nie zabrakło również dyskusji o rynku mieszkaniowym. Poruszone zostały wątki luki czynszowej, budownictwa społecznego, najmu krótkoterminowego, cen mieszkań i ich dostępności. Szczególnie emocjonująca była dyskusja pomiędzy przedstawicielami biznesu a Ministerstwem, ale jej najważniejsza konkluzja pozostaje niezmienna: deweloperzy nie mogą odpowiadać za politykę mieszkaniową państwa.
Budownictwo komercyjne i społeczne powinno współistnieć, a nie ze sobą konkurować czy wzajemnie się wykluczać albo sobie przeszkadzać. Każdy z tych modeli ma swoją rolę do odegrania. Rynek komercyjny odpowiada na inną część potrzeb niż budownictwo społeczne, a dobrze prowadzona polityka mieszkaniowa powinna wykorzystywać oba te narzędzia, zamiast przeciwstawiać je sobie w debacie publicznej.
Deweloperzy podkreślali również, że w dyskusjach o cenach mieszkań i marżach nie można pomijać realiów, w jakich funkcjonuje branża: inflacji, wzrostu kosztów budowy, cen gruntów, kosztów finansowania, wynagrodzeń oraz ryzyka ponoszonego przez wiele lat realizacji inwestycji. To nie oznacza, że o dostępności mieszkań nie należy rozmawiać - przeciwnie, trzeba o niej rozmawiać poważnie. Ale taka rozmowa wymaga uwzględnienia całego łańcucha kosztów i odpowiedzialności.
I tu wracamy do hasła przewodniego konferencji „The Power of Dialog” czyli rozmawiajmy efektywnie. To były bardzo intensywne dwa dni - pełne rozmów, spotkań, wymiany doświadczeń i zderzania różnych perspektyw. Spotkaliśmy wiele osób z branży, ale też przedstawicieli administracji, samorządów, nauki, technologii i biznesu, którzy patrzą na te same wyzwania z różnych stron.
Wracamy z nową wiedzą, nowymi kontaktami i jeszcze większym przekonaniem, że przyszłość - energetyczna, cyfrowa, technologiczna i gospodarcza - nie wydarzy się sama. Trzeba ją zaplanować, wypracować i konsekwentnie budować.

fot. Greenfields

fot. Greenfields

fot. Greenfields

fot. Greenfields
Recent News
Relacja Aleksandry Wołodźko z Konferencji Gateway Poland 2026
Tym razem nie będę pisać o tym, jak było wspaniale na Gateway Poland 2026 - choć właśnie tak było.
Gateway Poland 2026
Przedstawiamy Wam kilka punktów, które najlepiej oddają charakter drugiego, bardzo intensywnego dnia konferencji Gateway Poland 2026 organizowanej przez PLDCA.
Gateway Poland 2026
Na konferencji Gateway Poland 2026 będziemy mieli okazję spotkać się z osobami, które na co dzień są bezpośrednio zaangażowane w rozwój sektora data center i infrastruktury cyfrowej.
Jak pozyskać decyzję środowiskową, która pracuje na dalszych etapach inwestycji?
Zbyt często widzimy ten sam scenariusz: przez wiele miesięcy procedowana jest decyzja środowiskowa, a gdy w końcu zostaje uzyskana… projekt zdążył już ewoluować i przestaje do niej pasować. My podchodzimy do tego inaczej.
Greenfields coraz głośniej w branżowych mediach
Głośno o nas! Greenfields coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność w prasie. To cieszy, bo pokazuje, że nasza codzienna praca, złożone projekty i podejmowane wyzwania są dostrzegane przez rynek i uznawane za istotne projekty mieszkaniowe zarówno dla branży jak i rozwoju Miasta.